Supersamochód w skórze coupe – co potrafi BMW MH4 900 od Manhart?
Jeszcze kilka lat temu moc rzędu 900 KM była zarezerwowana wyłącznie dla limitowanych hipersamochodów, kosztujących setki tysięcy euro i stojących za sznurkiem na salonach motoryzacyjnych. Dziś? Taka moc drzemie pod maską BMW M4, a wszystko to za sprawą niemieckiego tunera Manhart, który stworzył jedno z najbardziej bezkompromisowych aut na bazie popularnego G82.
Model MH4 900 jest dowodem na to, że granice możliwości auta drogowego wciąż można przesuwać – i to bardzo daleko. Dzięki pakietowi modyfikacji, ta niepozorna z wyglądu bestia generuje aż 922 konie mechaniczne, czyli tylko o 79 KM mniej niż legendarne Bugatti Veyron.
Sercem potwora jest ekstremalnie zmodyfikowany silnik S58
Standardowy 3-litrowy, rzędowy, podwójnie doładowany silnik BMW (S58) w wersji Manhart przechodzi prawdziwą transformację. Tuner wymienia nie tylko turbosprężarki na większe, ale także wzmacnia serce jednostki napędowej. W pakiecie znalazły się:
- kuty wał korbowy,
- tłoki i korbowody o zwiększonej wytrzymałości,
- intercooler o większej wydajności,
- dolot z włókna węglowego,
- odpowiednio zestrojony sterownik ECU.
Takie podejście pozwoliło wydobyć aż 922 KM oraz 1190 Nm momentu obrotowego. Co istotne, MH4 900 nadal zachowuje homologację drogową – mimo osiągów na poziomie supersamochodów.
Osiągi? Brak liczb, ale wyobraźnia robi swoje
Manhart nie podał konkretnych danych dotyczących przyspieszenia, ale wystarczy spojrzeć na fabryczne osiągi M4 Competition (3,2 s do 100 km/h), by domyślić się, że MH4 900 spokojnie zejdzie poniżej 3 sekund. A przy idealnej trakcji – być może nawet w okolice 2,5 sekundy. To terytorium zarezerwowane dla elektrycznych rakiet i włoskich egzotyków.
Akustyczne doznania na życzenie – nowy układ wydechowy
Brzmienie MH4 900 jest równie agresywne jak jego osiągi. Auto otrzymało układ wydechowy ze stali nierdzewnej z aktywnymi zaworami, a także nowy zestaw downpipe’ów z katalizatorami sportowymi 200-komórkowymi. Całość wieńczą końcówki wydechu o średnicy 110 mm z karbonowym wykończeniem. Dźwięk? Brutalny, głęboki i nie do pomylenia z niczym innym na drodze.
Agresywny wygląd, który mówi prawdę
MH4 900 nie tylko brzmi i jeździ jak samochód torowy – on również tak wygląda. Manhart zastosował szeroki pakiet stylistyczny z włókna węglowego, który obejmuje m.in.:
- splitter przedni,
- canardsy aerodynamiczne przy zderzaku,
- progi boczne,
- tylny dyfuzor,
- karbonowe lusterka boczne,
- spojler klapy bagażnika.
Wnętrze również przeszło lifting. W oczy rzucają się kubełkowe fotele z karbonowym oparciem, żywcem wyjęte z wersji CSL, oraz liczne elementy wykończenia z włókna węglowego.
Zawieszenie i koła – kontrola nad potworem
Aby sprostać nowej mocy i zapewnić kierowcy pełną kontrolę, Manhart obniżył zawieszenie za pomocą sprężyn H&R, poprawiając stabilność przy dużych prędkościach. Auto porusza się na specjalnych matowych felgach:
- przód: 20×10,5 cala z oponami 285/30,
- tył: 21×11,5 cala z oponami 305/25.
Taki zestaw gwarantuje nie tylko świetną przyczepność, ale również wyjątkowy wygląd.
BMW M4 MH4 900 – więcej niż tunning
To nie jest po prostu stuningowane BMW. To inżynieryjne arcydzieło, które balansuje na granicy między szaleństwem a perfekcją. Manhart nie zbudował auta do pokazu – stworzył maszynę, która w odpowiednich rękach może zawstydzić większość współczesnych supersamochodów.
Czy warto?
Dla większości kierowców MH4 900 to przesada. Ale dla tych, którzy nie uznają kompromisów i szukają absolutnego topu wśród samochodów bazujących na seryjnych modelach, to propozycja nie do odrzucenia. W końcu nie codziennie mamy okazję zobaczyć BMW, które realnie może stawić czoła Bugatti.
